Print Friendly, PDF & Email

Miała 17 lat i ważyła niecałe 50 kg. Przy startującej na sąsiednim torze enerdowskiej pływaczce Anke Möhring (181 cm), wydawała się drobna, wręcz filigranowa – miała zaledwie 167 cm wzrostu. A jednak na igrzyskach olimpijskich w Seulu w 1988 r. to właśnie ona sięgnęła po złoto, wygrywając w brawurowy sposób wyścig na dystansie 400 m stylem dowolnym i bijąc rekord świata z wynikiem 4:03.85, który obowiązywał przez następnych osiemnaście lat.

Janet Evans

Dla Janet Evans nie był to jedyny szczęśliwy start. Z Seulu przywiozła w sumie trzy złote medale. Wszystkie zdobyte na dłuższych dystansach: 400 i 800 m stylem dowolnym oraz 400 m stylem zmiennym.

Dziś trudno uwierzyć, że ta roześmiana dziewczyna z Kalifornii mogła pokonać królujące wówczas na pływackich torach zawodniczki z NRD. Oszałamiające wyniki Niemki zawdzięczały finansowanemu przez enerdowskie ministerstwo sportu programowi dopingowemu, opartemu na sterydach anabolicznych. Skutki tej polityki dało się zaobserwować już w latach 70. W 1980 r. na igrzyskach olimpijskich w Moskwie Niemki dosłownie zmiażdżyły konkurencję, zdobywając 11 na 13 złotych medali. Oczywiście, należy wziąć poprawkę na to, że Stany Zjednoczone i znakomita część państw zachodnich zbojkotowały radzieckie igrzyska. Podobnie zresztą jak ZSRR i państwa satelickie cztery lata później zbojkotowały igrzyska w Los Angeles. Seul potwierdził jednak przewagę enerdowskich sportsmenek. Kristin Otto jako pierwsza kobieta zdobyła wówczas sześć złotych medali na jednej olimpijskiej imprezie, a Silke Hörner pobiła rekord świata na dystansie 200 m stylem klasycznym.

Spoglądając na tabele wyników można by zaryzykować tezę, że w 1988 r. tylko Janet Evans mogła poważnie zagrozić Niemkom. Rok wcześniej biła rekordy kraulem na 400 i 800 m, a w marcu, na kilka miesięcy przed igrzyskami, pobiła rekord świata na dystansie 1500 m (utrzymał się aż do 2007 r.).

Na czym opierał się sukces Amerykanki? Chciałoby się powiedzieć – na dużej wydolności i umiejętnie dobranym programie treningowym. Do tego wszystkiego dodać należy jednak jeszcze jeden, nieco zaskakujący element – nie do końca prawidłowy styl, którego na szczęście żaden trener nie zdecydował się na siłę poprawiać. Evans swoim „wiatrakiem” potrafiła bowiem płynąć niezwykle szybko. Jeśli uważnie przyjrzymy się nagraniom z Seulu niejeden z nas zobaczy to, przed czym był wielokrotnie przestrzegany na treningach kraula:

– wysoko podniesioną głowę (Evans nabiera powietrze niemal z przodu),
– asymetryczne bicie rękami,
– dużą amplitudę ruchów ciała w pionie,
– ręce wyprostowane w łokciach jak przy sprincie,
– praktycznie brak momentu szybowania w wodzie.

A jednak Evans wygrywała i była szybsza od naszprycowanych sterydami Niemek.

Nie oznacza to oczywiście, że pod względem techniki należy iść w jej ślady. Na pływackie ekstrawagancje mogą sobie pozwolić nieliczni. Evans można jednak naśladować w czym innym – w jej wiecznym optymizmie, pływackiej pasji, przekonaniu, że nawet w wieku czterdziestu lat warto podjąć sportowe wyzwanie, co sama uczyniła wracając do treningów w 2011 r. po urodzeniu dwójki dzieci. „Przekroczenie czterdziestki było dla mnie walką – wspominała dziennikarce «New York Timesa» – To były dla mnie trudne urodziny. Ktoś spytał mnie: «Jak czujesz się w momencie, kiedy połowa życia jest już za tobą?». Nie mogłam pogodzić się z myślą, że teraz wszystko toczy się już z górki. Jako matka odkładasz na bok tak wiele rzeczy. Dla mnie znalezienie czasu na treningi było tym prezentem, który mogłam sobie ofiarować […], aby poczuć się dobrze z moim średnim wiekiem” [1]. Prezentem, podkreślmy, z którego Evans korzystała między 5.30 a 7.30 nad ranem.

Janet Evans. Fot. WBUR Boston's NPR News Station. Źródło: Flickr.

Janet Evans. Fot. WBUR Boston’s NPR News Station. Źródło: Flickr.

Po Seulu Evans zdobyła jeszcze złoto i srebro na igrzyskach w Barcelonie. W Atlancie w 1996 r., w czasie ostatnich igrzysk w jej karierze, była szósta na 800 m i dziewiąta w eliminacjach na 400 m stylem dowolnym. Zrobiła już jednak swoje. Była jedną z najbardziej utytułowanych amerykańskich zawodniczek, a przy tym wszystkim osobą bezpretensjonalną i pełną naturalności. Bardzo podobną do tej drobnej siedemnastolatki, która po pobiciu trzech rekordów świata tak mówiła reporterowi „Los Angeles Times”: „Jestem po prostu Janet. Śmiejemy się z tego. Po prostu Janet. Mama tak mnie nazywa. Jestem tą samą osobą, którą byłam, zanim zaczęłam pływać szybko. Jestem uczennicą El Dorado High School, która następnego dnia ma klasówkę z francuskiego” [2].

 

Przypisy:

[1] Karen Crouse, „At 40, Former Olympic Champion Returns With a Different Focus”, „New York Times”, 22 lutego 2012, s. B10.
[2] Tracy Dodds, „Swimming for Gold: Janet Evans, Only 16, Already Holds 3 World Records”, „Los Angeles Times”, 3 lipca 1988.