Print Friendly

Pierwszy raz ujrzałem ich w serialu BBC „Human Planet”, w odcinku poświęconym ludom żyjącym u wybrzeży oceanów. Lekko schrypnięty głos Johna Hurta, który z offu komentował to, co działo się na ekranie, zapowiadał niezwykłe spotkanie: „Na koralowych morzach pomiędzy Borneo, Sulawezi i Filipinami mieszka lud, który żyje bliżej oceanu niż jakakolwiek inna kultura na ziemi”.

Wyspa Wangi Wangi, Indonezja. Fot. James Morgan (www.jamesmorgan.co.uk)

Wyspa Wangi Wangi, Indonezja. Fot. James Morgan (www.jamesmorgan.co.uk)

W słowach Hurta nie ma żadnej przesady. Badżawowie, Bajau, Badjao lub Sama-Bajau [1] to prawie milionowa grupa etniczna rozsiana na przybrzeżnych terenach Malezji, Filipin i Indonezji, głównie w basenie mórz Sulu i Celebes, której styl życia od stuleci kształtuje ocean [2]. Tę dość ogólnikową charakterystykę należy rozumieć jak najzupełniej dosłownie. Ocean jest dla Badżawów nie tylko źródłem pożywienia i utrzymania oraz najbardziej naturalnym szlakiem komunikacyjnym, lecz także domem. Przez wieki Badżawowie żyli na łodziach, krążąc po otwartych wodach, oblewających Borneo, Sulawezi i malutkie wyspy Archipelagu Sulu.

Torosiaje, Sulawesi, Indonezja. Fot. James Morgan (www.jamesmorgan.co.uk)

Torosiaje, Sulawesi, Indonezja. Fot. James Morgan (www.jamesmorgan.co.uk)

Dziś ponad 90 proc. Badżawów mieszka na lądzie, częściowo w wybudowanych na palach domach. Istnieją jednak nieliczne grupy, które nigdy nie porzuciły morza [3]. Ich życie jest proste i całkowicie zdeterminowane przez wodę. Nie posługują się kalendarzem ani zegarkiem. Czas odmierzają przypływami i odpływami oceanu. Pieniądze, jeśli je posiadają, wydają głównie na benzynę, stanowiącą napęd ich łodzi, i ryż. Schodzą na ląd tylko po to, by je kupić, choć nie zostają na nim długo. Wędrownych Badżawów często dotyka tzw. choroba lądowa, czyli rodzaj choroby morskiej à rebours – ich błędnik, przyzwyczajony do ciągłego kołysania, zaczyna szaleć w zetknięciu z ziemią.

Pulau Papan, Wyspy Togian, Indonezja. Fot. James Morgan (www.jamesmorgan.co.uk)

Pulau Papan, Wyspy Togian, Indonezja. Fot. James Morgan (www.jamesmorgan.co.uk)

Badżawowie prowadzący nomadyczny tryb życia fascynują z jeszcze innego powodu. Są urodzonymi pływakami i nurkami. Ich dzieci godzinami bawią się w wodach morza koralowego i do tego stopnia adaptują się do środowiska wodnego, że widzą przedmioty tak samo wyraźnie pod wodą, jak na jej powierzchni. Po to, by lepiej nurkować, wielu Badżawów dokonuje również dość brutalnego zabiegu, polegającego na przebiciu błon bębenkowych.

O Badżawach można by opowiadać jeszcze dużo, nic nie zastąpi jednak obrazu nurkującego myśliwego, polującego na dnie morza na kryjące się w rafie koralowej ryby. Sportretowany w dokumencie BBC Subian, bez płetw, akwalungu i jakiegokolwiek zabezpieczenia, wyposażony jedynie w proste okularki i ubrany w slipki, potrafi zejść na głębokość 20 m i pozostawać tam przez 5 minut. Gdy wyobrazimy sobie, do jakiej objętości ciśnienie zmniejsza jego płuca i jak bardzo spada liczba uderzeń jego serca, zaczynamy doceniać to, że Subian nie schodzi pod wodę po to, by bić kolejny rekord lub podziwiać rafę, lecz po to, by wykonać konkretne zadanie – złowić kolację dla swojej rodziny.

Oglądając piękny podwodny świat mieszkających na łodziach Badżawów, trzeba mieć zresztą społeczny kontekst zawsze z tyłu głowy. Choć Europejczycy z romantyczną emfazą  nazywają ich Cyganami mórz, życie owych nomadów jest dalekie od idylli. Pozbawieni dokumentów i posiadający w praktyce status bezpaństwowców, w społecznościach Malezji, Filipin czy Indonezji traktowani są jak obywatele drugiej kategorii. Z taką samą podejrzliwością patrzą też na nich Badżawowie, którzy osiedli na lądzie. Wszyscy Badżawowie są muzułmanami, ale ci z łodzi wydają się jakby trochę mniej zaangażowani w przestrzeganie wszystkich nakazów islamu [4], co nie do końca mija się z prawdą. Nomadzi mórz zachowali wiele z tradycyjnych, przedmuzułmańskich wierzeń [5].

Nic dziwnego, że morscy Badżawowie tylko na wodzie i pod jej powierzchnią znajdują dla siebie trochę wolności. Tak jak Subian, który w dokumencie BBC tak komentował swój kilkuminutowy pobyt na rafie: „Kiedy nurkuję, jestem odprężony. Pod wodą czuję się jak w domu. Tak samo jakbym był na powierzchni”.


Serdecznie dziękuję Jamesowi Morganowi za udostępnienie zdjęć wędrownych Badżawów na potrzeby tego wpisu.

Many thanks to James Morgan who allowed me to use his photos taken during the expedition in search of the nomadic Bajau.


Przypisy:

[1] Nazwa własna tej grupy etnicznej może sprawiać pewne kłopoty, istnieje bowiem kilka jej wersji. Sami Badżawowie określają siebie mianem „Sama”, co po malajsku oznacza „my”. Poszczególne społeczności dodają do tej nazwy nazwę swojego regionu, dzięki czemu wśród ludu Sama możemy wyróżnić m.in. Sama Siasi, Sama Simunul, Sama Semporna, Sama Kota Belud, Sama Tuaran, Sama Mangkabong, Sama Sangkuang czy Sama Sabah. Sama żyjący na łodziach określani są mianem Sama Pala’u. Nazwa Bajau (lub w zależności od transkrypcji Badjao czy Badjo) jest obcego pochodzenia. Niektórzy badacze twierdzą, że wywodzi się ona z Brunei i oznacza „stan wiecznego oddalenia”. Morscy Badżawowie nazywani są Bajau Laut (laut = morze). W literaturze przedmiotu często spotyka się połączenie obu określeń (Sama-Bajau). Por. Gusni Saat, „The Identity and Social Mobility of Sama-Bajau”, „Sari” 21 (2003), s. 5-6.
[2] Gusni Saat, tamże, s. 4.
[3] H. Arlo Nimmo, „The Boats of the Tawi-Tawi Bajau, Sulu Archipelago, Philippines”, „Asian Perspectives”, XXIX (1), 1990, s. 52.
[4] Gusni Saat, dz. cyt., s. 6.
[5] H. Arlo Nimmo, dz. cyt., s. 53.