Print Friendly

Z jaką budowlą kojarzy się San Francisco? Oczywiście z Golden Gate Bridge, czyli mostem wzniesionym nad cieśniną o tej samej nazwie, łączącym miasto z hrabstwem Marin. Jednak mało kto wie, że swego czasu San Francisco mogło się pochwalić równie wyjątkowym obiektem – jednym z największych na świecie (jeśli nie największym) kompleksem krytych basenów, zbudowanym w 1896 r. nad oceanem w pobliżu niewielkiej zatoczki na wysokości Last End.

Sutro Baths w 2007 r. Fot. Flying Toaster. Źródło: Wikimedia Commons.

Sutro Baths w 2007 r. Fot. Flying Toaster. Źródło: Wikimedia Commons.

Dziś o ogromie Sutro Baths, bo tak nazywało się kąpielisko, świadczą jedynie ruiny. Budowla spłonęła w 1966 r. Pozostały po niej fragmenty ścian, resztki schodów i betonowe grodzie, w przeszłości oddzielające poszczególne baseny. W największej niecce nadal znajduje się woda, która wpływa tu z pobliskiego oceanu. Wszystko wygląda jak pozostałości po olbrzymich rzymskich termach z czasów cesarzy. Nastrój melancholii wzmaga widok ciągnącego się po horyzont, ciemnogranatowego Pacyfiku.

Sutro Baths patrząc w strone południową. Źródło: www.cliffhouseproject.com

Sutro Baths patrząc w strone południową. Źródło: www.cliffhouseproject.com

Żeby wyobrazić sobie Sutro Baths z czasów świetności, trzeba nie lada wysiłku. W sukurs przychodzą jednak fotografie. Na jednej z nich widać dokładnie zespół budynków, przypominający skrzyżowanie Musée d’Orsay, a więc dworca kolejowego z przełomu XIX i XX w., oraz oranżerii. W środku Sutro Baths prezentowały się jeszcze lepiej. Olbrzymia, przeszklona hala, w której znajdowały się pływalnie, mierzyła kilkanaście metrów wysokości i mieściła cztery galerie dla widzów. Cały kompleks liczył 6 basenów ze słoną wodą, 1 basen z wodą słodką, 7 ślizgawek, 30 lin z kółkami, za które można było się złapać, rozbujać i wskoczyć do wody, 1 trampolinę, 517 prywatnych przebieralni oraz 1110 miejsc w strefie klubowej. Na amatorów kąpieli, których na raz w Sutro Baths mogło się pomieścić 25 000, czekało 40 000 świeżych ręczników. Każdy z basenów miał różną temperaturę, tak, żeby zadowolić najbardziej wymagającego gościa. Imponował też rozmiar największej niecki. Miała 152 m długości i 77,4 m szerokości. Słona woda wpływała do basenów wprost z oceanu dzięki specjalnej sieci kanałów. W trakcie przypływu dochodziło do jej wymiany w ciągu godziny. Podczas odpływu obsługa kąpieliska włączała specjalną turbinę, która wymieniała wodę w ciągu pięciu godzin. Sutro Baths mogłyby z powodzeniem konkurować z dzisiejszymi Tropical Islands pod Berlinem.

Wnętrze Sutro Baths, maj 1896. Źródło: www.cliffhouseproject.com

Wnętrze Sutro Baths, maj 1896. Źródło: www.cliffhouseproject.com

Kalifornijskie kąpielisko było zresztą nie tylko aquaparkiem, ale parkiem rozrywki pełną gębą. W jego obrębie znajdowało się również lodowisko, amfiteatr z 2700 miejscami siedzącymi, ogród zoologiczny, trzy restauracje oraz muzeum. O tym, co mieściło się w tym ostatnim, można przeczytać w tekście niejakiego J. E. Van Hooseara, dziennikarza lokalnego pisma „The Pacific Gaz & Electric Magazine”. W numerze z września 1912 r. Van Hoosear pisał z przejęciem:

„Tu mieszczą się archeologiczne oraz pozostałe zbiory pana Sutro, mumie i dziesiątki innych kuriozów ze starożytnego Egiptu, spora liczba egzemplarzy azteckiej ceramiki i dzieł sztuki, damasceńskie patery, piękne wachlarze z różnych krajów, chińskie i japońskie miecze, drewniane przedmioty używane przez Indian Ameryki Północnej i totemy z Alaski; w galerii można znaleźć wspaniałą kolekcję wypchanych ptaków i zwierząt, scenki z życia Japonii, zbiory zdjęć, drogocenne dokumenty stanowe oraz setki innych dzieł sztuki i ciekawostek” [1].

Wnętrze Sutro Baths. Źródło: www.cliffhouseproject.com

Wnętrze Sutro Baths. Źródło: www.cliffhouseproject.com

Jednym słowem – mydło i powidło. Ale ludziom się to podobało. Tym bardziej, że założyciel kąpieliska, Adolph Sutro, zamożny biznesmen i burmistrz San Francisco w latach 1895-1897, prowadził dość przyjazną politykę cenową. Jak głosił afisz z 1906 r., dorośli płacili 25 centów, dzieci – 20 (w niedziele wchodziły za darmo). Całkiem tania była również kolejka, doprowadzona do Sutro Baths przez jego właściciela. Przejazd kosztował 5 centów.

Sutro był człowiekiem interesu, ale idea miejsca, w którym mieszkańcy miasta mogli za niewielką opłatą spędzić miło i aktywnie czas, miała tylko pozornie ścisły związek z twardym biznesem. Burmistrz był zapamiętałym filantropem. Swoją posiadłość położoną w Sutro Heights zamienił na publiczny park. Walczył z monopolem zawyżającej ceny Southern Pacific Railway, budując własne, tańsze linie kolejowe. Kąpielisko również było inwestycją nastawioną nie tylko na zysk. Zresztą koszty utrzymania Sutro Baths były tak wielkie, że w latach 20. kompleks zaczął podupadać, a w 1937 r. wnuk Adolpha Sutro zamienił basen w wielkie lodowisko [2].

Sutro Baths_inside_3

Promenada w Sutro Baths. Źródło: www.cliffhouseproject.com

Zanim jednak do tego doszło, dziesiątki mieszkańców San Francisco spędzały w Sutro Baths każdy wolny dzień. Dzięki archiwum cyfrowemu Biblioteki Kongresu wiemy mniej więcej, jak to wyglądało. Szczęśliwym trafem zachowały się dwa nagrania z 1897 r., wykonane przez Thomas A. Edison, Inc. Trwają co prawda tylko kilkadziesiąt sekund, lecz nawet po obejrzeniu tak niewielkiej próbki aż chce się z żalem westchnąć: „Szkoda, że nas tam nie było”.

Przypisy:

[1] J. E. Van Hoosear, „«Pacific Service» Supplies the World’s Largest Baths”, „The Pacific Gaz & Electric Magazine”, September 1912.
[2] Annalee Newitz,  „The Sutro Baths (ruins)”, fragmenty zaczerpnięte z artykułu „In Search of Adolph Sutro”, „San Francisco Bay Guardian”, January 13, 1999.