Print Friendly, PDF & Email

W Biblii znajdują się cztery fragmenty, w których mowa bezpośrednio o pływaniu. W Pierwszej Księdze Machabejskiej Jonatan, uciekając przed syryjskimi oddziałami Bakchidesa, wraz ze swoim wojskiem przeprawia się wpław przez Jordan (1Mach 9, 48). W Księdze Izajasza prorok wieszczy zgładzenie przez Boga Moabitów, porównanych do pływaka, który zaczyna tonąć (Iz 25, 10-11). W Księdze Ezechiela czytamy o potoku, którego nie da się przejść w bród i który trzeba wobec tego przepłynąć (Ez 47, 5). Wreszcie w Dziejach Apostolskich opisane jest zatonięcie rzymskiego statku płynącego do Italii, na pokładzie którego znajdował się św. Paweł. Na rozkaz setnika ci, którzy umieli pływać, „skoczyli pierwsi do wody i wyszli na brzeg, pozostali zaś dopłynęli jedni na deskach, a drudzy na resztkach okrętu” (Dz 27,43-44, Biblia Tysiąclecia).

„Św. Paweł na Malcie”, Fortunino Matania (1881–1963)

„Św. Paweł na Malcie”, Fortunino Matania (1881–1963)

Jak pisze Nicholas Orme w znakomitym studium „Early British Swimming 55 BC – AD 1719”, „najważniejszym ze wszystkich tych odniesień […] jest to, pochodzące z Księgi Izajasza” [1]. O ile bowiem trzy pozostałe są jedynie niewiele znaczącymi wzmiankami, towarzyszącymi właściwej opowieści, o tyle pływacka metafora, włożona w usta Izajasza, doczekała się licznych komentarzy. W przekładzie ks. Jakuba Wujka z łacińskiej Wulgaty passus ów brzmi następująco:

„Bo odpocznie ręka Pańska na tej górze; a Moab będzie pod nim młócony, jak trą plewy wozem. I wyciągnie ręce swe pod nim, jako wyciąga płynący do pływania; i poniży sławę jego z potłuczeniem rąk jego”.

Dla biblijnych glosatorów – od średniowiecza po czasy nowożytne – przy lekturze tego fragmentu prorockiej księgi kluczowe było rozstrzygnięcie, kto jest osobą wyciągającą czy też rozpościerającą ramiona niczym pływak. Większość z nich, ze św. Hieronimem na czele, opowiadała się za interpretacją, mówiącą o tym, że to ludy Moabu są tu podmiotem i że to one wyciągają ręce w kierunku górującego nad nimi Boga, niczym rozbitek z tonącego okrętu. „Skutkiem tego – pisze Orme – w umysłach średniowiecznych uczonych pływanie zostało skojarzone z zagrożeniem, udręką i zniszczeniem” [2].

Noe i jego arka, ilustracja z Biblii Holkham, ok. 1320-30 r.

Noe i jego arka, ilustracja z Biblii Holkham, ok. 1320-30 r.

W XVII wieku w podobnym duchu – opierając się zresztą na tekstach średniowiecznych egzegetów – pisał też o wersetach z Księgi Izajasza flamandzki jezuita Cornelius a Lapide:

„W ten oto sposób św. Hieronim, Adam [prawdopodobnie chodzi o dwunastowieczne komentarze przypisywane Adamowi od św. Wiktora] i inni porównywali bezbożnika z rozbitkiem płynącym po morzu, ponieważ podobnie jak ten ostatni zanurza się w morską topiel, tak i bezbożnik, będąc rozbitkiem ze statku zbawienia, zanurza się w czeluściach Gehenny… Po drugie, podobnie jak pływak pośrodku ogromnego morza wyciąga ramiona we wszystkich kierunkach niczym drzewo lub czepia się skały, dzięki której może się uratować, choć czyni to na próżno, ponieważ wszystko, co może uchwycić, wymyka mu się z rąk, tak i potępiony nadaremno chwyta się wszystkich sposobów, by się uratować od kary lub ją złagodzić. Po trzecie, podobnie jak pływak pośrodku morza błaga rozpaczliwie o przeżycie, tak i nikczemnik błaga o przebaczenie” [3].

Średniowieczne interpretacje, w których biblijny pływak jest skojarzony z rozbitkiem, mają swoje uzasadnienie nie tylko w samym komentowanym fragmencie. Morze, czy też bardziej ogólnie rzecz ujmując – rozległe wodne przestrzenie, nie mają w Biblii dobrej sławy. W większości przypadków woda jest miejscem niebezpiecznym, siedliskiem potworów takich, jak Lewiatan, pułapką zastawioną na człowieka przez ciemne siły lub ewentualnie – jak w przypowieści o Jonaszu – okrutnym narzędziem w ręku surowego Boga. Nie bez przyczyny jedyna, niemal totalna zagłada ludzkości opisana w Biblii przyjmuje formę potopu.

„Jonasz i wieloryb”, Pieter Lastman, 1621 (olej na dębowej desce)

„Jonasz i wieloryb”, Pieter Lastman, 1621 (olej na dębowej desce)

Obraz pływaka-rozbitka zmieni się jednak wraz z nadejściem reformacji. Protestanccy komentatorzy Starego Testamentu, pracując na oryginalnym hebrajskim tekście, zaczynają w pływaku widzieć nie Moabitów, lecz samego Boga. Odbija się to na nowych przekładach wspomnianego wersetu. W zdaniu „I wyciągnie ręce swe pod nim, jako wyciąga płynący do pływania” przyimek „pod” zostaje zastąpiony przez przyimki „nad” lub „w”. Dzieje się tak choćby w pierwszym XVI-wiecznym tłumaczeniu Starego Testamentu na język angielski autorstwa Milesa Coverdala (1535 r.). Widać to również w dwóch współczesnych polskich tłumaczeniach – katolickim z Biblii Tysiąclecia i protestanckim z Biblii Warszawskiej:

„I wyciągnie tam na środku swe ręce, jak pływak je wyciąga przy pływaniu, lecz Pan upokorzy jego pychę razem z wysiłkami jego rąk”. (Biblia Tysiąclecia)

„A gdy rozciągnie w nim ręce, jak je rozciąga pływak, aby pływać, upokorzy jego pychę mimo ruchów jego rąk”. (Biblia Warszawska)

W obliczu translatorskiej poprawki, która odwracała znaczenie biblijnych słów o sto osiemdziesiąt stopni, nie mógł się oczywiście ostać tradycyjny średniowieczny komentarz. Kalwin interpretował ustęp z Księgi Izajasza już w zupełnie innym duchu:

„Ów fragment mówi, że Pan wyciągnie swoje ramiona, dosięgając samego serca krainy Moabu, a nie tylko jej obrzeży. Niektórzy objaśniają to porównanie w następujący sposób. Tak jak ramiona są rozpostarte przy pływaniu, tak i Pan wychłoszcze Moabitów z góry na dół. Inni sądzą, że symbolizuje to podwojenie kary, co miałoby znaczyć, że Pan nałoży na Moabitów karę nie tylko raz, lecz będzie mścił się wielokrotnie za okrucieństwa, których dopuścili się na synach Boga. Możemy jednak zinterpretować tę metaforę w inny sposób. Ci, którzy płyną, nie posuwają się do przodu przy użyciu gwałtownych ruchów, lecz wyciągają się lekko i łagodnie przenoszą ramiona; mimo to rozcinają fale i je zwyciężają. Podobnie Pan nie używa wielkiej siły, by rozpłatać bezbożników, lecz obala ich i unicestwia bez jakiegokolwiek  trudu lub olbrzymiego wysiłku i czyni to bez wielkiego hałasu czy też zamieszania, bez względu na to, jak wielkie mogłyby się wydawać” [4].

Jak słusznie zauważa Orme, za którym podaję powyższy cytat, pływackie umiejętności stają się tu nie tylko przedmiotem przychylnej analizy, lecz również nieskrywanego podziwu. „Kalwin przywołuje łatwość, z jaką pływak porusza się w wodzie, jego zdolność unoszenia się na powierzchni, moc, z jaką «zwycięża» fale, a także precyzję i efektywność ruchu jego ramion” [6].

To wszystko nie oznacza oczywiście, że od czasów reformacji obraz pływania w Biblii nabiera w oczach egzegetów jednoznacznie różowych barw. Nie jest już jednak w sposób oczywisty negatywny i kojarzy się nie tylko ze sztormem i akcją ratunkową, lecz również z lekkością, płynnością oraz oszczędnością ruchów. Innymi słowy – z prawdziwym biblijnym Total Immersion.

Przypisy:

[1] Nicholas Orme, „Early British Swimming 55BC – AD 1719”, University of Exeter, 1983, s. 23.
[2] Tamże, s. 23.
[3] Tamże, s. 24.
[4] Tamże, s. 48.
[5] Tamże, s. 49.