Print Friendly

W ostatniej, niedokończonej powieści Flauberta „Bouvard i Pécuchet” jest scena, w której dwaj tytułowi bohaterowie odwiedzają normandzkie miasteczko Fécamp. Będąc pod wrażeniem lokalnego nabrzeża, schodzącego stromym urwiskiem do morza, zaczynają zastanawiać się nad pochodzeniem świata oraz wyobrażać sobie kataklizmy, które w każdej chwili mogą zagrozić ludzkości. Pécuchet, podniecony widokiem kanału, snuje następującą wizję: „Przypuśćmy, że następuje trzęsienie ziemi pod La Manche; wody walą do Atlantyku; brzegi Francji i Anglii chwiejąc się w posadach, przechylają się, łączą się ze sobą i masz! Cały przedział znika” [1]. Na dźwięk tych słów Bouvard salwuje się paniczną ucieczką.

Pływacy. Lekcja na sucho.

Pływacy. Lekcja na sucho.

Wzmiankę o tej scence znalazłem w odautorskiej przedmowie do zbioru esejów Juliana Barnesa „Coś do oclenia. Anglik we Francji” [2]. Barnes przywołuje ją, by zilustrować przysłowiową niechęć, jaką Francuzi żywią do Anglików (zresztą ze wzajemnością). Cóż bowiem gorszego może spotkać Francuza niż lądowe połączenie ukochanego kraju ze znienawidzoną Anglią – ojczyzną mgieł, flegmatycznych snobów i mdłej kuchni? Chyba tylko myśl, że on, Francuz, mógłby cokolwiek zawdzięczać Anglikowi.

Niestety, Francuzi, zresztą jak cała kontynentalna Europa, zawdzięczają Anglikom sporo, w zawodowym zaś sporcie niemal wszystko – nie wyłączając pływania. To w Wielkiej Brytanii powstały pierwsze amatorskie kluby pływackie (np. najstarszy Amateur Swimming Association, który został powołany do życia w 1869 r.) i to właśnie tutaj po raz pierwszy skodyfikowano zasady pływania sportowego.

Kiedy na wyspach kwitło sportowe pływackie życie, Francja trwała jeszcze w stanie przedsportowego uśpienia. Owszem, pływano, ale aktywność ta była albo elementem przysposobienia wojskowego, albo częścią treningu w popularnych wówczas towarzystwach gimnastycznych, albo pełniła funkcje ludyczne. Pływackie pokazy i konkursy ratowników organizowano zazwyczaj właśnie w czasie festynów. Owe imprezy rzadko kiedy miały jednak na celu coś więcej, niż zaspokojenie ciekawości gawiedzi. Jak pisał w 1908 r. jeden z ważniejszych animatorów życia pływackiego we Francji, Paul Blache, „[pływanie] nie było sportem, lecz zabawą postrzeganą jako zajęcie mało poważne i mające raczej złą sławę” [3].

Widokówka z epoki. Podpis: Le Portel - czas kąpieli.

Widokówka z epoki. Podpis: Le Portel – czas kąpieli.

Ten stan rzeczy zaczął się zmieniać pod koniec lat 90. XIX wieku. Na początku bardzo powoli. W powstałej w roku 1896 Francuskiej Federacji Sportów Atletycznych (Fédéreation Sportive Athlétique de France) co prawda od razu pojawiła się sekcja pływacka, wciąż jednak brakowało jednolitych reguł, wspólnego kalendarza imprez oraz ogólnonarodowych struktur, by można było mówić o profesjonalnym pływaniu sportowym i porównywać wyniki poszczególnych sportowców. Zresztą owe trudności najlepiej ilustruje ogłoszona w tym samym czasie przez Léona Verdoncka, dyrektora zespołów basenów w Lilles, lista „rekordów pływackich”. Znalazły się na niej rekord świata z USA w pływaniu w czasie jednej godziny (Anglik Greasley z wynikiem 3 km uzyskanym na otwartym morzu), rekord Europy z Francji w tej samej konkurencji (paryżanin E. Paulus z wynikiem 2,650 km uzyskanym na pływalni Armentière), rekord na dystansie 1 km na spokojnych wodach otwartych (Francuz Victor Cadet z wynikiem 22:52), rekord przebywania pod wodą (czas 3:20) oraz nurkowania (odległość 58,60 m), oba pobite przez Henry’ego Sixa z sekcji wodnej klubu Tritons Lillois. Znamienne, że na liście Verdoncka w ogóle nie znalazły się rekordy pobite w Wielkiej Brytanii [4].

Na zdjęciu najlepszy francuski pływak końca XIX w. E. Paulus, 111 września 1910, Joinville. Źródło: gallica.fr.

Na zdjęciu Paulus, najlepszy francuski pływak końca XIX w., 11 września 1910, Joinville. Źródło: gallica.fr.

Brytyjskie rozwiązania szybko jednak zaczęły przenikać do Francji. Z początku za pośrednictwem klubów belgijskich, zwłaszcza brukselskiego klubu wioślarskiego Cercle des Régates. Ten ostatni już w 1895 r. wprowadził do swojego programu rozgrywki w piłkę wodną. Jak pisze Thierry Terret, jeden z najbardziej znanych i zasłużonych francuskich historyków sportu: „Wszystko pozwala myśleć, że inicjatorzy gry [w waterpolo – PK] wykorzystali tutaj bezpośrednie brytyjskie wpływy. Bliskość geograficzna pokrywa się z bliskością kulturową. Cercle des Régates składało się ostatecznie z młodych przedstawicieli burżuazji zaznajomionych z kulturą anglosaską, której prasę z chęcią czytali. Podróżując często na drugą stronę kanału La Manche, co miało związek z kontaktami handlowymi i zawodowymi z kolonią angielską w Belgii, bardzo wcześnie śledzili rozwój piłki wodnej i próbowali grać w nią u siebie” [5]. Ten sam Verdonck, który pominął w swojej tabeli rekordów wyniki z wysp, po sukcesie meczu waterpolo na festynie dobroczynnym w Brukseli, zorganizowanym w 1896 r. przez Cercle des Régates, jedzie do stolicy Belgii, by poznać zasady nowej dyscypliny i „zaszczepić ją w dwóch istniejących w Lilles towarzystwach sportowych – Tritons Lillois (Trytony z Lilles) i Pupilles de Neptun (Uczniowie Neptuna) [6].

waterpolo

Waterpolo długo jeszcze będzie sportem dość niszowym, ale bakcyl został połknięty. Szczególnie na północy Francji, gdzie pływackie towarzystwa sportowe z Paryża i Lilles wielokrotnie będą się spotykały na meczach towarzyskich ze swoimi belgijskimi kolegami. W roku 1900 pozycja piłki wodnej będzie na tyle silna, że podczas trwającej w Paryżu wystawy światowej Francja po raz pierwszy stanie się gospodarzem waterpolowych mistrzostw świata (w finale wystąpiły wówczas belgijski Brussels Swimming and Water-Polo Club i angielski Otter Swimming Club).

Mecze waterpolowe to jednak nie profesjonalne wyścigi pływackie. Dla tych ostatnich kluczowy we Francji będzie rok 1898. To wówczas Pierre Giffard, jeden z redaktorów dziennika sportowego „Le vélo”, zdecyduje się na zorganizowanie międzynarodowych zawodów pływackich na Sekwanie, po to, by zachęcić szerszą publiczność do tego rodzaju aktywności. Jak stwierdza cytowany już Terret, wzorem dla Giffarda są najprawdopodobniej doroczne londyńskie zawody pływackie na Tamizie [7]. Najważniejsze jednak, że redaktorzy gazety postanawiają zaprosić do udziału w wyścigu słynnych brytyjskich rekordzistów – S.W. Greasleya i J.F. Standringa. „Interes w tym, żeby zaprosić tych czempionów, był podwójny” – pisze Terret. „Z jednej strony, afisz obiecywał ich zderzenie z najlepszym francuskim pływakiem owych czasów, Paulusem. Z drugiej, Brytyjczycy używali technik zupełnie nieznanych we Francji, których skuteczność zdążyła się już odbić szerokim echem po drugiej stronie kanału La Manche” [8].

real-photo-postcard-british-world-champion-swimmer-s

„Zupełnie nieznanymi technikami” była oczywiście pierwotna odmiana kraula, nazywanego wówczas stylem over arm. Zawody przyciągnęły licznych paryżan, którzy tłumnie zebrali się na nabrzeżu, by podziwiać zawodników – głównie angielskich. Do wyścigu zgłosiło się 73 pływaków. Eliminacje podzielono na siedem serii. Do finału mieli przejść ci zawodnicy, którzy zajmą dwa pierwsze miejsca w swojej serii. Dystans do przepłynięcia wynosił 500 m.

Wynik finału był oczywiście przesądzony od samego początku. Anglicy przypłynęli do mety jako pierwsi, zostawiając trzeciego Paulusa 80 m za sobą. „Uderzenie over arm Greasleya i Standringa wzbudziło sensację” – opisuje tamto wydarzenie Terret. „Nigdy nie widziano podobnego przedstawienia. W kilka sekund francuski styl marynarski i żabka stały się symbolem nieskuteczności dawnych czasów” [9].

L1110979 MISTI 1897 LISEZ TOUS LES JOURS LE VELO - JOURNAL 91x126 000223000c 1100e

Wygrana była rzeczywiście druzgocząca, jednak zamiast rozpamiętywania narodowej porażki, Francuzi na gwałtu rety zabrali się do nauki nowego stylu. Zarząd „Le vélo” już w następnym roku zaprosił Australijczyka Percy’ego Cavilla do poprowadzenie miesięcznego kursu pływania na pływalni Deligny. Zaczęły też masowo powstawać profesjonalne sportowe kluby pływackie, jak choćby paryskie Société Nationale d’Encouragement à la Natation (Narodowe Towarzystwo Zachęty do Pływania). I choć minie jeszcze trochę czasu, zanim Francuzi zbudują solidne związkowe struktury, które pozwolą rozkwitnąć pływaniu sportowemu, brytyjska lekcja została odrobiona. W 1900 r. w czasie letnich igrzysk olimpijskich w Paryżu francuscy pływacy zdobędą aż pięć medali (w tym jeden złoty) i w klasyfikacji medalowej  zajmą trzecie miejsce za Wielką Brytanią oraz ex aequo Australią i Niemcami. Będzie to największy sukces pływackiej reprezentacji Francji do olimpiady w 1952 r., kiedy to Jean Boiteux zdobył złoty medal na dystansie 400 m stylem dowolnym, Gilbert Bozon srebro na 100 m grzbietem, a francuska sztafeta – brąz na dystansie 4 x 200 m kraulem. Ale to już zupełnie inna historia…


Pisząc powyższy tekst, korzystałem głównie z obszernego opracowania Thierry’ego Terreta pt. „Histoire de la natation” z tomu „Histoire des sports” (Paris, 1996). Thierry Terret jest jednym z najważniejszych francuskich historyków sportu. Spod jego pióra wyszły m.in. takie książki jak „Naissance et diffusion de la natation sportive” (Paris, 1994), „L’institution et le nageur. Histoire de la Fédération Française de Natation (1919-1939)” (Lyon, 1998), (avec Charroin P.) „L’eau et la balle. Une histoire du water-polo”, (Paris, 1998).


Przypisy:

[1] Gustave Flaubert, „Bouvard i Pécuchet”, przeł. Wacław Rogowicz, wyd. Sic!, Warszawa 2012, s. 81.
[2] Julian Barnes, „Coś do oclenia. Anglik we Francji”, przeł. Jan Kabat, wyd. Świat Książki, Warszawa 2014.
[3] P. Blanche, „Traité pratique de natation et de sauvetage”, Paris, Garnier frères, 1908, s. 17-18 za: Thierry Terret, „Histoire de la natation” [w:] Theirry Terret (red.), „Histoire des sports”, L’Harmattan, Paris 1996, s. 51.
[4] Thierry Terret, dz. cyt., s. 55.
[5] Tamże, s. 56.
[6] Tamże, s. 57.
[7] Tamże, s. 58.
[8] Tamże, s. 58.
[9] Tamże, s. 58.