Print Friendly, PDF & Email

Zdarza się, że wybitny pływak zostaje człowiekiem filmu. Tak było w przypadku Amerykanina Johnny’ego Weissmullera, zdobywcy złotych medali na igrzyskach olimpijskich w Paryżu (1924) i Amsterdamie (1928), rekordzisty świata i pierwszego sportowca, który przepłynął 100 m w czasie krótszym niż jedna minuta. W latach 30. Weissmuller zrobił oszałamiającą karierę w Hollywood, wcielając się w rolę Tarzana.

Zdarza się również, że wybitny człowiek filmu zaczyna jako zdolny pływak. Henri Decoin, francuski reżyser, w którego filmach grały takie gwiazdy, jak Juliette Gréco, Lino Ventura czy Jean Gabin, i który wprowadził do nadsekwańskich kin hollywoodzkie lekkość i ton, był początkowo znany głównie dzięki swoim pływackim wyczynom. W 1908 roku reprezentował Francję na igrzyskach olimpijskich w Londynie, a w 1911 roku pobił rekord kraju na dystansie 500 m stylem dowolnym.

Brygadier Henri Decoin. 9. Paryski Wyścig Pływacki, 20 lipca 1913. Fot. Agence photographique Rol. Źródło: Bibliothèque Nationale de France.

Brygadier Henri Decoin. 9. Paryski Wyścig Pływacki, 20 lipca 1913. Fot. Agence photographique Rol. Źródło: Bibliothèque Nationale de France.

Nigdy się jednak nie zdarzyło, by obie postacie – wybitny człowiek basenu i wybitny człowiek filmu – zeszły się w jednej osobie. Zawsze jest się albo lepszym pływakiem, albo lepszym reżyserem lub aktorem. Mistrzowie w obu dziedzinach mogą się natomiast spotkać na planie filmowym i do tego właśnie doszło w 1931 roku, kiedy to Jean Vigo, młody, obiecujący twórca niezależnego kina francuskiego, dostał zlecenie nakręcenia krótkiego dokumentu o najsławniejszym pływaku ówczesnej Francji – Jeanie Tarisie.

Zdolny debiutant

Jak zwykle w takich sytuacjach bywa, o spotkaniu obu mężczyzn zadecydował przypadek. Pod koniec 1930 roku w Brukseli odbył się 2. Międzynarodowy Kongres Kina Niezależnego. W tym samym roku Vigo ukończył swój debiutancki niemy film „À propos de Nice” (À propos Nicei), w którym w ironiczny sposób ukazał przepaść dzielącą świat bezrobotnych, robotników i drobnych handlarzy oraz nicejski beau monde. Debiut został zauważony. W filmowym światku doceniono zarówno reżyserski kunszt, jak i zdjęcia, których autorem był stały współpracownik Vigo, pochodzący z Białegostoku Borys Kaufman. Sukces sprawił, że obecność młodego reżysera na kongresie stała się czymś naturalnym.

Jean Vigo.

Jean Vigo.

Jedną z najważniejszych mówczyń w Brukseli była Germaine Dulac, reżyserka, scenarzystka, pionierka kina awangardowego, pełniąca wówczas funkcję kierownika produkcji w największym obok Pathé-Nathan francuskim przedsiębiorstwie kinematograficznym Gaumont Franco-Film. Francuzi nadrabiali zaległości. Po śmierci głównego realizatora filmów Gaumonta Louisa Feuillade’a ich produkcja gwałtownie stanęła, co pozwoliło amerykańskiej konkurencji podbić rynek. Potrzebne były nowe pomysły, a przede wszystkim – nowe nazwiska. Odpowiedzią na pierwsze zapotrzebowanie stał się projekt nakręcenia serii krótkich filmów dokumentalnych „Journal vivant” (Żywy dziennik), w których pojawiałyby się sylwetki znanych sportowców. Pomysł miał dwa olbrzymie plusy: nie wymagał czasu i był w miarę tani. Odpowiedzią na drugie wyzwanie były starania Dulac, która na kongresie pojawiła się również w roli łowczyni głów. Jej zadaniem było znalezienie reżysera pierwszego filmu, którego bohaterem miał zostać Jean Taris.

Germaine Dulac na okładce magazynu filmowego „Mon Ciné” (1923).

Germaine Dulac na okładce magazynu filmowego „Mon Ciné” (1923).

Vigo znalazł się we właściwym miejscu o właściwej porze. W grę wchodził jeszcze Belg Henri Storck, autor „Obrazów Ostendy” z 1929 roku, ale to Francuz został ostatecznie wybrany przez Dulac. Jak wspominał później Storck, debiut Vigo uderzał „swoją oryginalnością i stylem myślenia, nowością i swobodą tonu” [1]. Dla Dulac reżyserski talent dwudziestosześciolatka musiał być obietnicą sukcesu, na którym zależało jej nie tylko z powodów komercyjnych. Bardzo bliska była jej tematyka filmu. „Dulac – pisze w biograficznym tekście Tani Williams – dla której istotą kina były «życie», «ruch» i «rytm», w latach 20. zatrudniała do gry w swoich filmach sportowców, tancerki i tancerzy, a w latach 30. często podejmowała temat sportu” [2]. W ten sposób powstały jej niezapomniane filmowe relacje z pucharu Davisa czy Tour de France.

Rekordzista

Kim był wówczas Jean Taris? Niekwestionowanym królem francuskim basenów i pierwszym Francuzem, który dystans stu metrów przepłynął w czasie krótszym niż jedna minuta. Dla wielu młodych sportowców stanowił niedościgniony wzór. Alfred Nakache, przyszły pływacki mistrz Francji, który w 1932 roku w wieku siedemnastu lat przeprowadził się z algierskiej Konstantyny do Paryża, tak wspominał po wojnie owe przenosiny: „Dla mnie Paryż [fr. Paris] rymował się z Taris” [3].

Paryski basen Les Tourelles. Mistrzostwa Europy w pływaniu, 1931 r. Węgier István Bárány ściska rękę Jeana Tarisa (po prawej). Fot. Agence de presse Meurisse. Źródło: Bibliothèque Nationale de France.

Paryski basen Les Tourelles. Mistrzostwa Europy w pływaniu, 1931 r. Węgier István Bárány ściska rękę Jeana Tarisa (po prawej). Fot. Agence de presse Meurisse. Źródło: Bibliothèque Nationale de France.

Nie tylko dla niego. Taris był na ustach wszystkich ówczesnych fanów sportu. Zresztą nawet dziś lista jego triumfów może przyprawić o zawrót głowy. Ten wybitny kraulista mistrzostwo Francji w latach 1927–1936 zdobywał 30 razy. Sześć lat z rzędu na dystansie 100 m, dziesięć lat z rzędu na dystansie 200 m, dziewięć razy na dystansie 400 m i pięć razy na dystansie 1500 m. W tym okresie udało mu się pobić rekordy Francji na ośmiu dystansach: 100, 200, 300, 400, 500, 800, 1000 i 1500 m. Był też rekordzistą Europy na dystansie 300, 400, 500, 800 i 1000 m. W tych samych konkurencjach zdołał również pobić rekordy świata. Działo się to na początku lat 30., w okresie jego największej pływackiej formy.

Turniej międzynarodowy na basenie les Tourelles w Paryżu, 1927 r. Jean Taris, zwycięzca wyścigu na dystansie 800 m. Fot. Agence de presse Meurisse. Źródło: Bibliothèque Nationale de France.

Turniej międzynarodowy na basenie Les Tourelles w Paryżu, 1927 r. Jean Taris, zwycięzca wyścigu na dystansie 800 m. Fot. Agence de presse Meurisse. Źródło: Bibliothèque Nationale de France.

Powyższe wyniki imponują tym bardziej, że Taris nie wyglądał na osiłka. Gdy trzyma się w rękach archiwalne zdjęcia pływaka z lat 20. i 30., spogląda z nich mężczyzna o chłopięcej urodzie, dość szczupły, z umiarkowanie rozrośniętymi ramionami i niezbyt rozbudowaną klatką piersiową. Sądząc z postury – raczej biegacz niż pływak. Nic więc dziwnego, że Taris wspominał później na łamach poczytnego tygodnika „Le Miroir des sports” o licznych pomyłkach, do których dochodziło na początku jego kariery. Często brano go za młodszego, niż był, odejmując mu trzy lub nawet cztery lata.

Podwodny balet

Zdjęcia do filmu ruszyły w styczniu 1931 roku (tym razem bez Borysa Kaufmana). Gościny ekipie filmowej i głównemu bohaterowi udzielił Racing-Club de France, na którego pływalni kręcono dokument. Ten ostatni miał spełnić dwa cele. Po pierwsze, miał nakreślić sylwetkę najsłynniejszego francuskiego pływaka. Po drugie, zaprezentować mistrzowską lekcję pływania.

Tak też się stało. Na początku tego niespełna dziesięciominutowego filmu widzimy spikera z olbrzymią tubą, który obwieszcza kolejne osiągnięcia Tarisa. Następnie oglądamy filmowe przebitki z prawdziwego wyścigu. Druga, znacznie dłuższa część poświęcona jest nauce pływania. Nagrany w studiu Taris opisuje style i poszczególne ruchy w wodzie. Widz dowiaduje się, jak skoczyć na główkę i zrobić nawrót, a także poznaje tajniki najważniejszych stylów: kraula, stylu klasycznego, stylu grzbietowego oraz dwóch starszych technik pływania – trudgeona i stylu over-arm na boku.

Kadr z filmu Jeana Vigo.

Kadr z filmu Jeana Vigo.

Głównym bohaterem jest oczywiście komentujący i demonstrujący wszystkie techniki Taris. Ale Vigo jest najwyraźniej zafascynowany czymś więcej: samym ruchem ciała pływaka oraz niesamowitą grą światła i wprawionej w ruch wody. Basen Racing-Clubu ma tę zaletę, że posiada okienka, przez które można podglądać, co się dzieje pod jej powierzchnią [4]. Vigo wykorzystuje ten fakt i robi serię zdjęć, na których widać Tarisa wykonującego podwodne akrobacje. To prawdziwy balet, wielki hołd dla sportowej maestrii. Choć ta jest zawsze okupiona dużym wysiłkiem, którego nie brakowało również podczas pracy nad filmem. Zdjęcia na basenie miały potrwać trzy dni. Ostatecznie trwały tydzień, Vigo był bowiem wciąż niezadowolony z kolejnych ujęć.

Pamięć i zapomnienie

„Popisy pływackie Jeana Tarisa, mistrza Francji” (La Natation par Jean Taris, champion de France) nie są oczywiście arcydziełem sztuki filmowej [5]. Noszą jednak niezatarty ślad geniuszu reżyserskiego Jeana Vigo. Jest w tym filmie wszystko to, co potem pojawi się w jego słynnej „Atalancie” z 1934 roku. Hipnotyzujące podwodne ujęcia, wyczulenie na piękno ruchu oraz grę światła i cienia. Jest tu także anarchistyczny pierwiastek, którego raczej nie spodziewalibyśmy się w materiale na poły instruktażowym – pochwała wolności, jaką daje pływanie, radość swobodnego unoszenia się w wodzie, zupełny brak społecznych dystynkcji, jakie narzuca nam ubiór. Wreszcie jest tu również komizm, pojawiający się choćby w czołówce filmu, w której chór małoletnich wykonawców śpiewa dziecięcą piosenkę: „Mamo, czy małe stateczki, które poruszają się w wodzie, mają nogi? Ależ tak, gamoniu, przecież gdyby ich nie miały, nie mogłyby maszerować!”.

Jean Vigo miał szczęście. Pomimo przedwczesnej śmierci w wieku 29 lat i realizacji zaledwie czterech filmów stał się jednym z najbardziej wyrazistych symboli przedwojennego kina niezależnego. We Francji jego imieniem została nazwana prestiżowa nagroda dla debiutujących reżyserów. „Atalanta”, ulubiony film Emira Kusturicy, jest często wymieniana wśród najlepszych dzieł światowej kinematografii. Vigo, wyróżniający się bezkompromisowością i niechęcią do wszelkich autorytetów, jest też ikoną dla wszystkich zaangażowanych anarchistów.

Jean Taris w 1932 r. Fot. Mondial Photo-Press. Źródło: Bibliothèque Nationale de France.

Jean Taris w 1932 r. Fot. Mondial Photo-Press. Źródło: Bibliothèque Nationale de France.

Paradoksalnie, dziś niewiele osób pamięta o wielkim Jeanie Tarisie. Pływacka gwiazda przełomu lat 20. i 30. znana jest tylko historykom sportu i być może kliku co bardziej uświadomionym użytkownikom basenów jego imienia w Paryżu, podparyskim Évry i Montpellier. A szkoda, bo Taris był nie tylko wybitnym pływakiem, ale również świetnym trenerem i niestrudzonym popularyzatorem sportu. W tej ostatniej roli występuje zresztą w filmie Vigo. Jeszcze długo po zakończeniu dokumentu rozbrzmiewają w głowie jego wypowiedziane z offu słowa, które powinny przekonać każdego, kto marzy o pływackich postępach bez wychodzenia z domu: „W wodzie możemy się poczuć jak ryby. Oczywiście, żeby poznać odpowiednie ruchy, trzeba się w niej zanurzyć. Nie nauczymy się pływać w mieszkaniu”.

 

Przypisy:

[1] Michel Temple, „Jean Vigo”, Manchester University Press, Manchester and New York, 2005, s. 35.
[2] Tani Williams, „Germaine Dulac and the French Film Industry between the Wars: Modernizing the «News-Real»” [w:] „Women in Europe between the Wars: Politics, Culture and Society”, ed. By Angela Kershaw, Angela Kimuongür, Routledge, 2017.
[3] Cyt. za: Denis Baud, „Alfred Nakache, le nageur d’Auschwitz”, Nouvelles Éditions Loubatière, 2009, s. 22.
[4] Michel Temple, dz. cyt., s. 37.
[5] W monografiach dotyczących twórczości Vigo lub historii przedwojennego kina francuskiego film nosi także tytuł „Taris ou la natation” (Taris albo pływanie).