Świat wpław

Pierwszy polski blog poświęcony historii pływania

Tadeusz Semadeni (1902–1944) – ojciec polskiego pływania

Print Friendly, PDF & Email

„Czytałem niedawno w jednem z pism francuskich sprawozdanie z zawodów pływackich Francja – Belgia”, relacjonował we wrześniu 1923 roku tygodnik „Stadion” Tadeusz Semadeni. „Francja przegrała i oto wspomniane pismo mówi z goryczą, że nie mogło być inaczej skoro Belgowie posiadają czterdzieści razy więcej pływalń. Czterdzieści razy. Mój Boże! A u nas? Największe miasta w Rzeczpospolitej z Warszawą na czele nie posiadają ich wcale” [1].

Westchnienie Semadeniego było jak najbardziej uzasadnione. Pływanie jako dziedzina sportu dopiero raczkowało w odrodzonej Polsce. Raczkowało też życie sportowe jako takie. Ostatnie walki na ziemiach polskich zakończyły się dopiero trzy lata przed publikacją cytowanego tekstu. W momencie, gdy w Antwerpii belgijski król Albert I otwierał uroczyście VII Letnie Igrzyska Olimpijskie, pod Radzyminem rozpoczynała się właśnie Bitwa Warszawska, zwana później Cudem nad Wisłą. Po podpisaniu traktatu ryskiego z sowiecką Rosją młode, osłabione przez wojnę państwo miało na głowie ważniejsze sprawy niż budowanie basenów.

Tadeusz Semadeni w wieku 20 lat. 1922 r. Źródło: Wikimedia Commons.

Tadeusz Semadeni w wieku 20 lat. 1922 r. Źródło: Wikimedia Commons.

A jednak już w pierwszych latach istnienia niepodległej Rzeczpospolitej znalazło się grono osób, które z zapałem zabrały się do organizowania profesjonalnych instytucji sportowych. Wśród nich był autor tekstu Tadeusz Semadeni – młody adept prawa, publicysta i niestrudzony propagator pływania. Tę ostatnią działalność uprawiał zresztą z wymiernymi skutkami. W 1920 roku jako osiemnastolatek wstąpił na Uniwersytet Warszawski, gdzie rozpoczął studia na wydziale prawa. Już w następnym roku założył sekcję pływacką Akademickiego Związku Sportowego (AZS) i został członkiem zarządu tego klubu. Rok później udało mu się na trwałe zapisać w historii polskiego pływania. W 1922 roku zaledwie dwudziestoletni Semadeni założył Polski Związek Pływacki, dla którego samodzielnie opracował statut oraz regulamin. W tym samym roku pełnił również obowiązki głównego sędziego na zorganizowanych w Warszawie pierwszych mistrzostwach Polski w pływaniu. Pisząc swój artykuł do „Stadionu”, jak mało kto znał zatem sytuację polskiego ruchu pływackiego – wszystkie jego blaski i cienie.

Skąd wziął się ten rzutki młodzieniec? Mieszkańcom Warszawy, Lublina, Kijowa, ba, nawet Łomży, Siedlec i Suwałk jego nazwisko było doskonale znane. We wszystkich tych miastach w cukierniach szwajcarskiego rodu Semadenich kupowało się bowiem przepyszne ciasta i desery. Dziad Tadeusza Semadeniego, Józef, tak jak wszyscy członkowie rodziny wywodzący się z miejscowości Poschiavo, położonej tuż przy granicy z Włochami, po krótkim pobycie w Warszawie przeniósł się do Płocka. Tam, podobnie jak reszta licznej familii porozrzucana po terenie całej Rzeczpospolitej, otworzył cukiernię. Umiejscowiona przy Teatrze Miejskim była tętniącym życiem centrum spotkań towarzyskich, wyposażonym w czytelnię pism krajowych i zagranicznych.

Władysław Semadeni, ojciec Tadeusza, wybrał inny fach. Po ukończeniu płockiego gimnazjum rozpoczął studia teologiczne na Uniwersytecie w Królewcu, a następnie został pastorem parafii kalwińskiego Kościoła Ewangelicko-Reformowanego w Żychlinie. W 1900 roku przeniósł się do Kalisza, gdzie uczył w pensji dla dziewcząt, prowadzonej przez swoją żonę. Jedną z jego uczennic była Maria Dąbrowska, która później opisała Semadenich w „Nocach i dniach” jako małżeństwo profesorów Wenordenów. W 1905 roku został inspektorem w luterańskim Liceum im. Mikołaja Reja w Warszawie, a w kolejnych latach objął stanowisko superintendenta generalnego Kościoła Ewangelicko-Reformowanego w Polsce.

Władysław Adolf Semadeni, ojciec Tadeusza. Źródło: Wikimedia Commons.

Władysław Adolf Semadeni, ojciec Tadeusza. Źródło: Wikimedia Commons.

Władysław był osobą wszechstronnie wykształconą. Władał nie tylko kilkoma językami nowożytnymi, ale także łaciną, greką i językiem hebrajskim. Był częstym gościem w filharmonii i sam muzykował. Grał na skrzypcach i fortepianie. Jako pedagog działał intensywnie w sekcji oświatowej Towarzystwa Kultury Polskiej. Nic więc dziwnego, że zadbał również o wykształcenie swoich dzieci. Tadeusz uczył się w prestiżowych warszawskich liceach (kolejno w liceum Emiliana Konopczyńskiego i w Zamoyskim) oraz rok w szwajcarskim College Classique Cantonal w Lozannie. Wybrawszy karierę prawniczą, konsekwentne piął się po jej szczeblach. W 1929 roku ukończył aplikację sądową. Początkowo pełnił funkcję sędziego grodzkiego w Łodzi, potem – sędziego Sądu Okręgowego w Warszawie, wreszcie w 1939 roku, tuż przed wybuchem wojny, objął posadę wiceprokuratora Sądu Apelacyjnego w Warszawie.

Przez cały ten czas intensywnie działał na polu sportowym. Jak pisał znany podróżnik i varsavianista Olgierd Budrewicz: „Przez długie lata [Tadeusz Semadeni – PK] łączył obowiązki zawodowe z pasją sportową. Przemawiał w surowej todze oskarżyciela i – wkrótce potem – wskakiwał do basenu” [2].

Semadeni nigdy nie był jednak wybitnym pływakiem. Nauczył się pływać tuż przed zakończeniem I wojny światowej w wieku piętnastu lat. Swoje umiejętności doskonalił później w szkole pływania braci Kozłowskich w przepływowych basenach zainstalowanych na Wiśle po jej prawobrzeżnej stronie. Co prawda do Semadeniego przez moment należał rekord Polski na dystansie 100 metrów stylem dowolnym (1.38,4 min), ale po pierwsze, był to pierwszy zarejestrowany rekord kraju i przyszły sędzia szybko stracił palmę pierwszeństwa, po drugie, były to czasy, kiedy polska tabela rekordów przedstawiała się raczej mizernie na tle reszty świata.

Pierwsza strona tygodnika „Stadion”, wrzesień 1923 r.

Pierwsza strona tygodnika „Stadion”, wrzesień 1923 r.

Dla zilustrowania tego rozziewu warto zresztą zacytować samego Semadeniego. W 1926 roku omawiając na łamach „Sportu wodnego” wyniki najlepszego polskiego pływaka długodystansowego Jurkowskiego, zestawił go z Australijczykiem Boyem Charltonem, złotym medalistą igrzysk olimpijskich w Paryżu na 1500 m stylem dowolnym i rekordzistą świata na tym dystansie: „Aby jaskrawo odzwierciedlić stosunek sił takiego Charltona do Jurkowskiego, wystarczy powiedzieć, że gdyby mistrz australijski znajdował się np. na placu Teatralnym w chwili, gdy Jurkowski w porcie praskim startuje na 1500 m, mógłby on wsiąść w samochód, przyjechać do portu, szybko się rozebrać, i miałby wszelkie szanse przyjścia pierwszym do mety: różnica przecie wynosi 10 minut!” [3].

Semadeni był świadom własnych sportowych ograniczeń. Dość szybko porzucił czynną karierę pływacką, stwierdziwszy, że ma za słabe nogi do zdobywania trofeów w tej dyscyplinie [4]. Z pasją uprawiał jednak piłkę wodną, co w sumie dziwi, jeśli przypomnimy sobie, że praca nóg u waterpolistów wcale nie bywa mniej intensywna niż w przypadku pływaków. Sprawę wyjaśnia nieco artykuł z miesięcznika „Sport wodny”, relacjonujący pierwsze mistrzostwa polski w piłce wodnej, rozegrane w 1925 roku w Krakowie. Semadeniemu, występującemu w barwach AZS-u Warszawa, udało się tam nawet wbić jedną bramkę, a jego drużyna zajęła ostatecznie trzecie miejsce. Cóż z tego, jeśli popatrzymy na poziom rozgrywek. „Ogólny poziom drużyn jest jeszcze dość słaby”, przyznawał dziennikarz «Sportu wodnego».  I z żalem dodawał uwagę o sędziach: „Gorzej przedstawiało się na ogół sędziowanie. Wielu sędziów nie tylko, że nie ma rutyny, ale nawet nie orientuje się w przepisach” [5]. To były rzeczywiście powijaki polskiego waterpolo.

Widok ogólny obrad walnego zebrania Polskiego Związku Pływackiego-1939-01-05_ Koncern Ilustrowany Kurier Codzienny

Widok ogólny obrad walnego zebrania Polskiego Związku Pływackiego. 5.01.1939 r. Tadeusz Semadeni (łysawy) siedzi przy stole w środku po lewej. Koncern Ilustrowany Kurier Codzienny. Źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe.

Semadeni mógł się jednak pochwalić innymi wynikami niż czysto zawodnicze. Przez cały okres dwudziestolecia międzywojennego działał intensywne na rzecz rozwoju sportu pływackiego. Był kapitanem sportowym PZP, a także współinicjatorem wyścigu Gdynia – Hel. Sprowadził do polski belgijskiego pływaka Martiala van Schelle’ego, który doskonalił polskich zawodników w nowym stylu pływackim – kraulu. W 1928 roku wraz z kolarzem Ludwikiem Turowskim Semadeni reprezentował PZP na olimpiadzie w Amsterdamie, gdzie był również sędzią pływania (w biegach pływackich  wzięli wówczas udział Rozalia Kajzerówna z Giszowca – 200 m klas. oraz kpt. Władysław Kuncewicz – 100 m dow). W latach 1933–34 wchodził w skład zarządu Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Jako kierownik zespołu polskich pływaków był również obecny na olimpiadzie w Berlinie w 1936 roku.

Tadeusz Semadeni dał się również poznać jako wytrawny dziennikarz. Współpracował nie tylko z cytowanymi już „Stadionem” oraz „Sportem Wodnym”, ale także „Przeglądem Sportowym” i „Sportem”, pismem skierowanym głównie do kobiet, redagowanym przez Kazimierę Muszałównę. W 1925 roku współzałożył agencję sportowo-telegraficzną „Centrosport”.

Pierwsza strona czasopisma „Przegląd Sportowy” z 1923 r.

Pierwsza strona czasopisma „Przegląd Sportowy” z 1923 r.

Na łamach prasy opisywał ważne krajowe mecze pływackie i waterpolowe, prezentował sylwetki polskich i zagranicznych pływaków, przybliżał polskiej publiczności sekrety poprawnej techniki pływackiej. Bronił zasady amatorstwa w sporcie i nawoływał magistraty poszczególnych polskich miast do budowania basenów. Uważał, że ogólnodostępne, dotowane przez samorządy pływalnie nie tylko umożliwią rozwój pływania sportowego, ale zmniejszą także liczbę utonięć. W 1928 roku w Wydawnictwie Zakładu Narodowego im. Ossolińskich wraz z Aleksandrem Zaleskim wydał podręcznik pływania. Było to pierwsze tak obszerne kompendium opublikowane w odrodzonej Polsce. Oprócz opisu stylów klasycznego, na wznak i kraula, zawierało krótką historię pływania, tabelę rekordów, omówienie zasad oraz taktyki gry w waterpolo i zasad skoków do wody, a także statut, regulamin oraz przepisy PZP i FINA oraz adresy wszystkich zrzeszonych w polskim związku klubów.

Strona tytułowa podręcznika „Pływanie” autorstwa Tadeusza Semadeniego i Aleksandra Zaleskiego.

Strona tytułowa podręcznika „Pływanie” autorstwa Tadeusza Semadeniego i Aleksandra Zaleskiego.

W czasie wojny Semadeni aktywnie włączył się w działalność polskiego państwa podziemnego. Współtworzył konspiracyjną chrześcijańsko-narodową organizację „Znak”, która we wrześniu 1940 roku weszła w skład Konfederacji Narodu, a następnie w styczniu 1941 roku – Konfederacji Zbrojnej. Semadeni był w niej kierownikiem sekcji sprawiedliwości. Od czerwca 1940 roku pełnił również funkcję sędziego Wojskowego Sądu Specjalnego Związku Walki Zbrojnej, a następnie AK. W marcu 1944 został wiceprezesem rady programowej Stronnictwa Pracy. Zginął 19 sierpnia 1944 roku w trakcie powstańczych walk o gmach Politechniki Warszawskiej. W tych samych walkach poległ również jego starszy syn Allan, członek Szarych Szeregów.

Tadeusz Semadeni żył zaledwie 42 lata. To szalenie mało, zważywszy na to, ile udało mu się zrobić. Dziś, z perspektywy czasu, jego zasługi wydają się jeszcze większe. Najbardziej uderza jednak to, jak bardzo obraz twórcy PZP różni się od naszych dzisiejszych potocznych wyobrażeń o typowym działaczu sportowym. Zgodnie z PRL-owskim wzorcem ten ostatni powinien być niezbyt rozgarniętym, leniwym kombinatorem, dbającym jedynie o własny interes i kurczowo trzymającym się stanowiska. Semadeni to jego przeciwieństwo. Podobnie jak inni działacze sportowi, tworzący w początkach polskiej państwowości zręby nowoczesnego ruchu sportowego, był przede wszystkim inteligentem. Doskonale wykształcony, z szerokimi horyzontami, mógł się pochwalić osiągnięciami nie tylko na polu związkowym.

Czy w dzisiejszym świecie wysokiej specjalizacji i profesjonalizacji sportu działalność takich osób jest jeszcze w ogóle możliwa? Czemu nie, chciałoby się powiedzieć. Choć nie bez przyczyny wspominając takie postacie jak Semadeni, mamy wrażenie obcowania z czymś bezpowrotnie straconym.

 

Przypisy:

[1] Tadeusz Semadeni, „O pływaniu”, „Stadion”, nr 19 (23), 5 września 1923 r, s. 2.

[2] Olgierd Budrewicz, „Sagi warszawskie. Trzecia Seria sensacyjnych i powszednich, romantycznych i prozaicznych dziejów rodzin warszawskich”, wyd. Czytelnik, Warszawa 1983, s. 24. Cyt. za: Adrian Uljasz, „Tadeusz Semadeni (1902–1944): polski sportowiec, działacz i dziennikarz sportowy, bojownik antyhitlerowskiego ruchu oporu”, „Przegląd Nauk Historycznych”, 14/1, 2015 r., s. 69.

[3] Tadeusz Semadeni, „Poziom sportu pływackiego w Polsce i zagranicą w cyfrach”, „Sport Wodny”,  nr 1, styczeń 1926 r., s. 6.

[4] Adrian Uljasz, dz. cyt., s. 63.

[5] „Ostatni akt pływackich mistrzostw Polski. Turniej Water-Polo w Krakowie”, „Sport Wodny”,  nr 7, październik 1925 r., s. 200.

 

«

© 2019 Świat wpław. Projekt – Anders Norén.